– Mamo, ja...
– A potem zaczęły się bóle porodowe. – Pokręciła głową i pociągnęła łyk kawy. – Bolało jak cholera. Powiedziałam twojemu ojcu, że to wszystko jego wina. Ta oklepana gadka szalonej ciężarnej, którą wszystkie wygłaszamy, kiedy człowiek przedziera się przez nasze ciało.
– Co powiedział tata?
Mama spojrzała na mnie wzrokiem nieobecnym, jakby dopiero sobie przypomniała, że siedzę tu z nią






