W kałuży własnej krwi.
Na łóżku mojego profesora.
Rozdział 106.
Punkt widzenia autora.
Vivia zeszła po schodach, by spotkać się z rodzinnym prawnikiem siedzącym obok jej matki z dokumentami w ręku.
Podeszła do kanapy i opadła na nią, nie witając się ani nie mówiąc słowa. Przez te wszystkie dni knuła swoje plany i zbliżała się do finału.
„Co pan ma na myśli mówiąc, że nie ma pan oryginałów, pa






