Plac tętni życiem wokół mnie, nieświadomy mojego narastającego paniki. Staram się wtopić w tłum, choć moje oczy wędrują na wszystkie strony, jak u osaczonego zwierzęcia.
Zapachy grillowanych owoców morza i tropikalnych owoców, które jeszcze przed chwilą wydawały się kuszące, teraz są ciężkie i rozpraszające, mieszają się z odgłosami śmiechu i rozmów w lepką sieć, która mnie wciąga.
Para dzieci prz






