Podbiegam truchtem do budki surferów, łapiąc oddech i wymuszając przyjazny uśmiech, gdy zbliżam się do obsługującego.
Podnosi wzrok znad telefonu, pewnie ma późne nastoletnie lata albo wczesne dwudziestki, jego pociemniałe od słońca włosy tworzą potarganą grzywę wokół ramion, a spod rękawów wystają krawędzie skomplikowanych plemiennych tatuaży. Na jego identyfikatorze widnieje napis "Tyler", a w j






