Wpatruję się w niego przez chwilę, serce wali mi jak młotem o żebra. Potem, z niechętnym westchnieniem, cofam się i wymuszam mały uśmiech. "Dobrze. Ale jeśli się mylisz w tej sprawie, zastrzegam sobie prawo do powiedzenia 'A nie mówiłam?'"
Jego usta wykrzywiają się w ledwo zauważalnym uśmiechu. "Jak sobie życzysz."
A potem jego usta znów są na moich, i czuję, jak resztki mojego racjonalnego myślen






