Zmierzch maluje święty basen w odcieniach pomarańczy i fioletu, woda lśni jak płynny ametyst w gasnącym świetle. Powietrze wokół nas wydaje się ciężkie, naładowane, jakby cały świat wstrzymał oddech.
Wake stoi blisko krawędzi basenu, z wyrazem troski i buntu na twarzy, podczas gdy Khale stoi w pobliżu, z założonymi rękami na piersi.
– Musicie obaj iść – mówi stanowczo Cora, a jej głos przecina gęs






