Ścieżka jest wyczerpująca. Moja kula rytmicznie stuka o kamienną podłogę, ostry kontrapunkt dla tępego bólu promieniującego z usztywnionej nogi.
Powietrze jest teraz chłodniejsze, na szczęście mniej duszne niż w niższych jaskiniach, ale przytłaczająca cisza pozostaje, przerywana jedynie okazjonalnym odległym kapaniem wody lub cichym echem naszych ciężkich oddechów. Ściany wydają się bliskie, jakby






