Cora z metodyczną determinacją rozciera masę porostów i grzybów o popiół wulkaniczny. Każde szurnięcie jej prowizorycznego tłuczka o skałę roznosi się po jaskini, stanowiąc brutalne przypomnienie, jak daleko jesteśmy od cywilizacji. Mikstura w kamiennej misce to obrzydliwa, zielonkawo-brązowa breja, lekko bulgocząca, gdy dodaje więcej popiołu.
Obserwuję ją przy pracy z mieszaniną ciekawości i lęku






