Upał jest nieznośny, przeszywa powietrze migoczącymi falami, gdy magma pełznie coraz bliżej, pochłaniając wszystko na swojej drodze. Czuję to przez kamień pode mną, miarowe, narastające pulsowanie zagłady. A mimo to, jedyne, co mogę zrobić, to patrzeć na Corę.
Klęczy, ma spuszczoną głowę, ramiona jej drżą. To wydaje się nierealne. Cora – niezachwiana, nieustępliwa Cora – w końcu pękła. Widok jej w






