Obsydianowe ściany lśnią słabo w świetle latarni Cory, a blask załamuje się w ostre, połamane linie, które tańczą po dnie jaskini. Przestrzeń wydaje się teraz upiornie nieruchoma, a ognista furia lawy przekształciła się w coś pięknego i nieustępliwego.
Wyciągam rękę, muskając palcami chłodną, szklaną powierzchnię. Na skraju mojej świadomości utrzymuje się chłód, niepokojący swoją cichą obecnością.






