Obsydianowa ściana znowu jęczy, a szczelina rozszerza się z złowieszczym trzaskiem. Pył i szkliste odłamki kruszą się z góry, zasypując podłogę jaskini. Wstrzymuję oddech, chwytając Corę za ramię, żeby się podeprzeć.
– Chyba… Chyba mogę to zatrzymać – mówię, a mój głos łamie się z niepewnością.
Cora gwałtownie się odwraca, jej wyraz twarzy jest ostry. – Phoebe, nie. Jeszcze dochodzisz do siebie. J






