Jaskinia wydaje się nieprawdopodobnie cicha, jakby sam świat wstrzymał oddech. Obsydianowe ściany lekko połyskują, a światło z pękniętej szczeliny załamuje się w ostre, lśniące linie. Powietrze wydaje się teraz gęstsze, naładowane czymś elektrycznym, czymś, co mrowi moją skórę, gdy Wake podchodzi bliżej.
Nie mogę oderwać od niego wzroku – od twardej linii jego szczęki, burzy w jego ciemnych oczach






