Tłum syczy podnieceniem, ryk tysięcy głosów odbija się echem w wodzie niczym żywa, oddychająca istota.
Mój oddech staje się płytszy z każdym słowem Raifa, jego głos wzmocniony roznosi się po całej arenie. Jego postawa jest wyprostowana, wyraz twarzy zadowolony, a ton ocieka arogancją. Stoi tam, kąpiąc się w uwielbieniu swojego ludu, podczas gdy mój żołądek skręca się z wściekłości.
"Ludzie Ao!" -






