Budzę się, a Wake i ja opuszczamy w milczeniu wieżowy pokój, echa ponownego spotkania Khale i Rhei wciąż dźwięczą mi w głowie. Serce mam ciężkie od emocji, których nie potrafię nazwać – nadziei, ulgi, ale też tlącego się niepokoju.
Korytarze pałacu są upiornie ciche, bioluminescencyjne kule wzdłuż ścian rzucają miękkie, pulsujące światło w wodzie.
Stłumiony szmer odległych głosów, sporadyczny cień






