Cora i ja po cichu wracamy do wieży. Korytarze są spowite półmrokiem, a bioluminescencyjne światła migoczą, rzucając długie, falujące cienie na ściany niczym ciche widma. Cisza między nami jest gęsta, ale pełna zrozumienia, obydwie pogrążone we własnych myślach. Kiedy docieramy do pokoju, wymieniamy krótkie spojrzenie, po czym otwieram drzwi. Zawiasy cicho skrzypią, a dźwięk słabo odbija się w cis






