Szybuję przez atramentowo-błękitne głębiny, czując chłodny, słony przypływ wody na skórze, gdy odzyskuję moją syrenią postać. To tak, jakbym narodziła się na nowo pod powierzchnią morza, każda łuska i płetwa przypominają mi, kim naprawdę jestem.
Obok mnie Wake pędzi naprzód z nieomylną determinacją, jego potężna sylwetka z łatwością przecina wodę. Arista i Silo podążają tuż za nami, ich oczy czujn






