Ocean rozciąga się przed nami, bezkresny i ciemny, a słaby blask księżyca odbija się od powierzchni w przesuwających się wstęgach srebra. Fale toczą się powoli, w rytmicznym pulsie, miarowo i niezachwianie, jakby nieświadome burzy napięcia narastającej na pokładzie Nereidy.
Słona bryza przeszywa wilgotne, nocne powietrze, niosąc ze sobą odległy, słony zapach brzegu. Z miejsca, w którym zawisamy tu






