Jestem w połowie drogi do swojego pokoju, kiedy słyszę kroki przede mną, a potem widzę ją – Corę – zmierzającą w przeciwnym kierunku, z powrotem do ambulatorium. Wygląda na skupioną, ale nie spieszy się i zdecydowanie jest zmęczona.
– Hej – wołam, a mój głos jest trochę zadowolony, kiedy zrównuję się z nią krokiem. – Jeśli szukasz Delfiny… to w tej chwili nie ma jej w domu.
Cora spogląda na mnie z






