Następnego ranka nie mogę wyrzucić z głowy słów Wake’a z poprzedniej nocy, ale staram się nie dopuścić, by jego fatalizm zatruł mi cały dzień. Poza tym, dziś w zbiorniku panuje spokój. Żadne mutacje nie próbują się wydostać. Żadnych syren. Żadnych krzyków. Już sam ten fakt sprawia, że to idealny moment, by zaczepić prawdziwego potwora w tym budynku.
Lily.
Znajduję ją dokładnie tam, gdzie się spodz






