Później tego wieczoru świat wydaje się wytrącony z równowagi. Jakby światła były zbyt jaskrawe, a podłoga zbyt stabilna. Adrenalina opadła, ale echo walki wciąż pulsuje w moich żyłach, napięte i niespokojne. Powinnam analizować dane, odtwarzać bitwę klatka po klatce, ale zamiast tego patrzę, jak Wake wbija widelec w górę pieczonych ziemniaków, jakby świat właśnie nie był bliski pęknięcia.
Siedzimy






