Pistolet nie drży.
To pierwsza rzecz, którą zauważam, stojąc w kręgu światła między zimnymi ścianami laboratorium a wyciągniętą ręką Lily. Jej chwyt jest pewny. Jej cel idealny. Żadnego drżenia. Wpatruję się w lufę trzymaną przez kobietę, która pogodziła się ze swoimi decyzjami.
– Mówiłam, ruszaj się – mówi, wskazując pistoletem na odległą ścianę.
I ruszam się, bo teraz to ona ma wszystkie karty,






