– Tyler – mówi Wake, a jego głos nagle staje się ostry jak brzytwa, przecinając chaos, zanim ten się na dobre rozpocznie.
Tyler już jest w ruchu.
Wake odwraca się do niego, ich spojrzenia się krzyżują. – Zabierz ją.
Tyler łapie mnie w ramiona bez wahania, podtrzymując mój ciężar, jakby nic nie ważył. Jego uścisk jest pewny, ale ostrożny, jakbym miała się rozsypać. Nie jestem pewna, czy tak by się






