Pierwsze promienie słońca przesączają się przez koralową kratownicę nad moim pokojem, barwiąc blade ściany odcieniami złota i różu. Byłoby to piękne – nawet spokojne – gdyby mój żołądek nie był ściśnięty w supeł.
Siedzę na skraju leżanki, ściskając brzeg pobielałymi kostkami palców, wciąż w jedwabnej szacie, którą dała mi Petra. Moje włosy delikatnie unoszą się wokół mnie w nieruchomej wodzie. Nie






