Kiedy tylko wchodzimy na korytarz, z dala od zbyt idealnego blasku sali przyjęć i tych wszystkich obserwujących, z wymalowanymi uśmiechami, Delfina mamrocze pod nosem: „Nic się nigdy nie zmieni.”
Kora na nią nie patrzy, nie zwalnia kroku. „Nie dzisiaj. Ale wkrótce.”
Głos Delfiny cichnie, prawie drżąc. „Liczyłaś ich, Koro? Dziewczęta na zebraniu?”
Usta Kory się zaciskają.
„A tak wiele z nich było t






