Staramy się wyglądać jak najmniej rzucająco się w oczy, podążając za posłańcem w głąb obozu Olokun.
Mówi, że ma na imię Maru, i pomimo wcześniejszej zasadzki, porusza się z łatwością kogoś, kto wie, że jest bezpieczny pod ochroną swojego Dziedzica. Wake i ja wymieniamy spojrzenia co kilka kroków, komunikując się w milczeniu. Dokładnie wiem, co myśli: pułapka. Ale wiem też, że się nie wycofa. Ja te






