Budzę się w głęboką noc przy dźwiękach muzyki, cichej i odległej, lecz na tyle natarczywej, że wyrywa mnie ze snu. Moje oczy trzepoczą, przyzwyczajając się do słabego blasku bioluminescencyjnych lampionów za oknem.
Melodia jest mi obca, niepodobna do niczego, co kiedykolwiek słyszałam – nawiedzająca i delikatna, melodia, która owija się wokół moich zmysłów jak szeptana kołysanka. To nie jest pieśń






