Budzę się z nadgarstkami i kostkami nóg przywiązanymi do ramy złoconego łóżka, więzy wrzynają się w moją skórę, gdy instynktownie szarpię się, próbując się uwolnić. W pokoju panuje półmrok, cienie tańczą upiornie po ścianach. Głowa mi pęka, tępy ból promieniuje z boku, gdzie zostałam uderzona.
Jednak nic z tego nie dezorientuje mnie tak bardzo, jak widok Koty, który chodzi nerwowo u stóp łóżka, je






