W moich komnatach panuje cisza, a przynajmniej taka cisza, na jaką można liczyć tak głęboko w morzu.
Bioluminescencyjne algi migoczą na rzeźbionych ścianach, rzucając słabe zielone i niebieskie światło, które tańczy na prądach. Za grubą koralowo-szklaną szybą widzę tylko otchłań – zimną, czarną, bezkresną. Gdzieś w pałacu na górze Wake zbiera swoich generałów, wydaje rozkazy, przygotowuje armię do






