Powóz sunie główną aleją Estellis niczym sen dryfujący przez obraz. Każdy mijany budynek wygląda, jakby został wyrzeźbiony z blasku księżyca i pieśni. Łukowate wejścia inkrustowane muszlami.
Witrażowe kopuły rozkwitają z dachów jak korony. Ryby w kolorach, jakich nigdy nie widziałam, pędzą przez lśniące nisze w idealnie zchoreografowanych wzorach, wijąc się między alabastrowymi filarami, które pod






