– Sugerujesz, że to moja wina? – Sonia parsknęła śmiechem. – Dlaczego więc nie wyjaśnisz, w jaki sposób zmusiłam cię do ubrania się w to? Czyżbym pojechała do twojego domu tylko po to, by wcisnąć cię w tę sukienkę?
– Nie było cię w moim domu. Byłaś w sklepie z ubraniami! – Tina zacisnęła pięści, mówiąc to.
Uśmiech na twarzy Sonii stał się szerszy.
– Och? Mówisz o sklepie, w którym kupiłaś ten stró






