– Po co więc miałabym prosić Toby’ego, żeby do mnie przyjechał? – zapytała spokojnym głosem Sonia, wymachując nonszalancko miotełką do kurzu.
Jean oparła dłonie na biodrach. – A po co innego? To chyba oczywiste, że wciąż za nim wzdychasz.
Jej słowa szczerze rozbawiły Sonię. – Skoro tak twierdzisz i uważasz, że przyjechał tu tylko dlatego, że ja tego chciałam, to dowodzi jedynie tego, że on również






