– Nie! Nic mi nie jest! – Sonia zmarszczyła brwi i natychmiast schowała ręce za plecami, stanowczo odrzucając troskę Toby’ego.
Ręka Toby’ego zawisła w powietrzu. W końcu, po długiej chwili, cofnął ramię, czując rozczarowanie.
– Sonia, przepraszam… – Carl opuścił głowę i przeprosił ponownie ze skruszonym wyrazem twarzy.
Nigdy nie próbowałby jej celowo skrzywdzić.
Jednak po prostu nie potrafił stłum






