W obliczu takiego poczucia winy, strachu i niepokoju każdy by się załamał, ale Sonia uważała, że Anya zasłużyła na to, przez co przechodzi.
"Och, jesteście. Panno Reed, prezesie Fuller." Policjanci przesłuchujący Anyę natychmiast przywitali Sonię i Toby'ego, gdy tylko ci weszli do pokoju. Toby odchrząknął na znak, że przyjął to do wiadomości, za to Sonia była o wiele bardziej uprzejma. Posłała im






