Nawet najemna służba w rezydencji Jamisonów była w stanie zauważyć, że Arielle i Adrian byli dla Lauren tylko narzędziami do zbliżenia się z Carterem.
Carter rozważył tę sytuację. "Cóż, chyba masz rację. Dzieciaki prawdopodobnie chcą się trochę rozerwać we własnym gronie, skoro mają przerwę".
"Dokładnie" – rozpromieniła się Lauren. "Dziś wieczorem zjesz ze mną kolację, a jutro pójdziemy do domu au






