Poprzedniego dnia po północy Lauren wtoczyła się do rezydencji Jamisonów. Skończyła kroplówkę w szpitalu około dwudziestej trzeciej, a wciąż kręciło jej się w głowie. Wyglądając absolutnie żałośnie, nie miała innego wyjścia, jak tylko dowląc się do Cartera po pomoc.
Trawiła ją wysoka gorączka, a zastrzyk, który dostała, w niczym nie pomógł.
Spała w pokoju gościnnym, owinięta grubą kołdrą, podczas






