Tiffany rzuciła się w stronę Charlotte i wyciągnęła rękę, by ją złapać, krzycząc swoim czystym, miękkim, ładnym głosem.
Widok „skrzywdzonego” wyrazu twarzy Tiffany i jej wyciągniętych rąk zbliżających się coraz bardziej sprawił, że głęboko zakorzeniona nienawiść Charlotte osiągnęła punkt kulminacyjny.
– Nie dotykaj mnie! – warknęła z obrzydzeniem, podniosła rękę i wymierzyła Tiffany siarczysty pol






