– Ty...
Bryson pienił się ze złości. Jego przystojna twarz była teraz tak wykrzywiona grymasem, że w ogóle nie przypominał siebie.
– Charlotte Simmons! Zapamiętaj to sobie. Jeśli cokolwiek jej się stanie, sprawię, że za to zapłacisz.
– Och, naprawdę?
Serce Charlotte stawało się coraz zimniejsze. Zmuszała się do zachowania niewzruszonej postawy.
– Naprawdę mnie przestraszyłeś, Brysonie. Jesteś dla






