Wreszcie mogła odetchnąć z ulgą.
Pchnęła drzwi samochodu. W chwili, gdy miała wsiąść do pojazdu, zimny, magnetyczny głos zawołał do niej mroźnym tonem: – Dokąd idziesz?
– AAA! – krzyknęła Charlotte i upuściła kluczyki na ziemię.
Odwróciła się gwałtownie, zbyt roztrzęsiona, by podnieść klucze. Zgodnie z oczekiwaniami stanęła twarzą w twarz z lodowatym obliczem mężczyzny, które było zimniejsze niż g






