Zenios mocno chwycił dłoń Charlotte, pociągnął ją i ruszył przed siebie.
— Hej! Hej! Hej! — Charlotte w panice strząsnęła ramię Zeniosa. — Powiedz mi najpierw, dokąd chcesz, żebym z tobą poszła?
Zenios spojrzał na nią szczerze. — Jedziemy spotkać się z moimi rodzicami, twoimi teściami.
Charlotte poczuła szum w głowie.
— Wczoraj Drugi Stryj użył mojego ojca, żeby mi grozić, i wtedy mnie zamurowało.






