– Argh…
Krzyki brzmiały jak stado kwiczących świń. Były tak głośne, że raniły uszy wszystkich obecnych.
Nie pochodziły jednak od Zachary’ego, lecz od Brysona.
Próba pchnięcia nożem przez Brysona była szybka, celna i bezwzględna, ale nawet nie zdążył zobaczyć, jak Zachary jej uniknął. Gdy tylko otrząsnął się z transu, stopa Zachary’ego wylądowała już na jego klatce piersiowej.
Choć Bryson był znacz






