Wkrótce potem Zachary przybył do salonu. Jego wzrok natychmiast padł na Charlotte.
Charlotte, która się w niego wpatrywała, nie zdążyła w porę odwrócić wzroku. Ich spojrzenia się spotkały, a ona poczuła się, jakby przeszył ją prąd elektryczny. Zarumieniła się.
– Hehe, chciałam tylko powiedzieć… Kocham te bransoletki. Dziękuję.
– Nie ma za co.
Twarz Zachary’ego o ostrych rysach nie zdradzała żadnyc






