Głos ten był magnetyczny i przenikliwy. Poza Zacharym, Charlotte nie potrafiła już myśleć o nikim innym.
Zdezorientowana Charlotte wydęła wargi i powiedziała:
– Już śpię. Czy jest coś, co chciałeś mi powiedzieć?
– Tak – odparł prosto Zachary.
Charlotte zapytała z rezygnacją:
– O co chodzi?
– Zrobić ci dziecko.
„Co?!”
Charlotte poczuła się, jakby trafił w nią piorun; omal nie podskoczyła na łóżku.






