Widząc Charlotte, Tiffany z własnej inicjatywy przerwała szarpaninę ze strażnikiem i zrobiła krok do tyłu. – Charlotte Simmons, właśnie usłyszałam, że wcześnie rano popędziłaś do domu Bryce'a. Dlatego przyjechałam tu w pośpiechu, chcąc powstrzymać twój spisek.
– Czyżby? – Charlotte parsknęła drwiąco. – Powiedz mi w takim razie, jakiż to spisek mam teraz na myśli?
– Zabiłaś Bryce'a! Musisz mieć w z






