– Jefferson, ja... – Kourtney zazwyczaj bywała bardzo elokwentna, ale teraz nie potrafiła wykrztusić z siebie ani słowa, ponieważ dowody były niezbite.
– Koko, obiecałaś mi. Ale dlaczego... Tak bardzo cię kocham. Co zrobiłem nie tak... Dlaczego mnie tak karzesz?
Głos Jeffersona drżał, a po jego twarzy spływały łzy.
Wszyscy na sali, wliczając w to jego samego, wiedzieli o niechlubnej przeszłości Ko






