Opuszki palców Charlotte zadrżały. – Nie! Nie po to tu przyszłam. Rozchorowałeś się przeze mnie i czułabym się bardzo źle, gdyby coś ci się stało. Dlatego, by uspokoić własne sumienie, przyszłam upewnić się, że weźmiesz lekarstwo.
– Czyli w gruncie rzeczy robisz to dla siebie... – Zachary zaśmiał się chłodno. – W porządku! Dam ci szansę na spełnienie tego życzenia i zaznanie spokoju ducha. Pod war






