Sotiria zzieleniała ze strachu.
— Zachary, wczoraj próbowałeś mnie uwieść. Nie minął nawet dzień, a ty już udajesz, że mnie nie znasz? Nie! Puszczajcie mnie! Nie chcę!
Zachary zacisnął wąskie wargi. W milczeniu obserwował tę scenę, jakby oglądał zabawny spektakl.
Panika Sotirii rosła, gdy wleczono ją coraz bliżej lisiej damy. Była bliska łez.
— Zachary, zapomniałeś? Wczoraj dałeś mi kwiaty, mówiłe






