LUNA
Woda była lodowata, ale nic mnie to nie obchodziło.
Myślałam tylko o nim.
– Abel! – krzyknęłam znowu jego imię, a głos mi się załamał, gdy brnęłam naprzód, rozchlapując wodę.
Nie byłam dobrą pływaczką, ale moje ciało poruszało się instynktownie, desperacko pragnąc do niego dotrzeć.
Płuca mnie paliły. Ramiona chaotycznie uderzały o wodę, walcząc z jej oporem. Niewiele widziałam i zastanawiałam






