W chwili, gdy pierwszy strzał przerwał ciszę, Joshua zaparł się o szczyt muru i zeskoczył.
Wylądował pewnie tuż obok Xylii.
Xylia podbiegła do niego, a troska malowała się na jej twarzy. – Nic ci nie jest? Zostałeś ranny?
Joshua potrząsnął głową, jego oczy uspokajały. „Nie ma się czym martwić, jestem cały” – pomyślał.
Odtrącił drewnianą drabinę i chwycił dłoń Xylii, ciągnąc ją za sobą, gdy rzucili






