Joshua prowadził Xylię w góry i niedługo potem poczuł, jak klepie go w ramię.
Xylia była stanowcza – chciała iść o własnych siłach.
– Nie jesteś maszyną. Oszczędzaj energię. Mogę iść – powiedziała Xylia z determinacją.
Była w tej kwestii uparta.
Joshua w końcu uległ i postawił ją na ziemi.
Widząc twarz Joshuy zlaną potem, Xylia zmarszczyła brwi, a serce bolało ją na ten widok.
Wyciągnęła rękę, by






