Ken sprawdził zegarek. Była piąta. Z pewnością nie za wcześnie, by zacząć przygotowywać kolację. Zanim Karla przyjedzie, usiądą w kuchni i on zabierze się do gotowania, wybije szósta. Idealne wyczucie czasu.
– Możesz już przyjechać? – zapytał, starając się powściągnąć entuzjazm i brzmieć normalnie, choć w przypadku Karli, czegokolwiek związanego z Karlą, słowo „normalnie” definitywnie wyleciało z






